Przejdź do treści

„Jestem kłębkiem nerwów. Kolejną noc nie spałem. Nic nie zjem, stresuję się”. Brzmi znajomo? Jeśli tak, warto zatrzymać się na moment i zastanowić, czym właściwie jest stres oraz dlaczego - tak często - spędza sen z powiek.

Postawmy sprawę jasno — życie codzienne jest stresujące. Nie trzeba wchodzić na Mount Everest, aby doświadczyć ekstremalnych wrażeń. Sytuacja wywołująca zdenerwowanie u jednej osoby, dla innej drugiej będzie przeżywana jako spokojna lub obojętna. Nie ma prostej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Najczęściej stres pojawia się wtedy, gdy bardzo nam na czymś zależy, ale nie mamy pewności, czy damy sobie radę. Najczęściej widzimy i odczuwamy skutki stresu m.in. ból głowy, gonitwę myśli, rozdrażnienie. Jednak to tylko i aż wierzchołek problemu. Pod spodem znajduje się wiele rzeczy, dzięki którym możemy pomyśleć: „czuję się dobrze, jestem przekonany, że poradzę sobie”. Wielce pomocnym w budowaniu poczucia własnej sprawczości jest wsparcie od bliskich osób. Już sama możliwość powiedzenia o trudnościach lub przytulenia przez zaufaną osobę zmniejsza napięcie. Kiedy napięcie choć trochę się zmniejsza, łatwiej zebrać myśli i spojrzeć na sytuację spokojniej. 

 

Stres, wbrew pozorom, nie jest tylko „zły”. W ten sposób zazwyczaj określa się stan napięcia powstałego na skutek odczuwania lęku, złości, frustracji, smutku, poczucia bezradności, osamotnienia. Taka kumulacja, trwająca dłuższy czas, prowadzi do stresu przewlekłego Szybszy oddech, napięcie mięśni czy nawet omdlenia to jedne z możliwych reakcji organizmu na stres. Kluczowe jest natomiast jego nasilenie. Umiarkowany stres prowadzi do rozwoju osobistego. Lekkiego podekscytowanie, połączone z nadzieją i  oczekiwaniami na  zmiany sytuacji na lepsze, działa motywująco. Z kolei całkowity brak stresu prowadzi do stagnacji, stanu w którym nie widzi się sensu z podejmowania działań. Minimalny stres utrzymuje pobudzenie i sprawia, że człowiek chce spróbować zmierzyć się ze swoimi obawami. Wpływ stresu na zachowanie i różnorodne konsekwencje dobrze widać podczas egzaminów. Gdy stres jest bardzo wysoki, sama myśl o egzaminie może wywołać mdłości lub  atak paniki.  W głowie pojawiają się wtedy myśli: „nic nie umiem”, „na pewno nie zdam”. Trudno uczyć się skutecznie, kiedy własny umysł staje się największym krytykiem.”. W takim stanie dość trudno skupić się na nauce, łatwo też przychodzi przekonanie o niezdaniu egzaminu. Umiarkowany stres działa mobilizująco — wzrasta zaangażowanie w naukę i chęć sprawdzenia swoich  umiejętności. Natomiast brak zdolności odczuwania stresu przyczynia się do powstania myśli, że udział w egzaminie jest besensowny i bezcelowy. 

Stres pojawia się zwykle wtedy, gdy życie zaczyna wymagać więcej, niż aktualnie jesteśmy w stanie udźwignąć – mamy ograniczone zasobów. A zasoby to nie tylko pieniądze czy wolny czas. To również sen, relacje, poczucie bezpieczeństwa, możliwość odpoczynku, świadomość, że w razie potrzeby jest do kogo zadzwonić. Człowiek, który od dawna funkcjonuje w napięciu, nie myśli o rozwoju czy odważnych decyzjach. Najpierw próbuje odzyskać grunt pod nogami.

Jak rozpoznać przewlekły stres?

Przewlekły stres rozwija się etapami, trwa w czasie i prowadzi do ogromnego wyczerpania. Spróbujmy poznać ten proces z perspektywy osoby doświadczającej go na co dzień.

Przewlekły stres, zanim stał się zmorą odbierającą radość i energię, był zwykłym stresem. Owszem, zdarzało się, że byłeś zdenerwowany — lekki niepokój przed podjęciem ważnej decyzji, nieco krytyczne spojrzenie na swoje umiejętności, szybsze bicie serca — jednak stres mijał wraz z zakończeniem sytuacji. Z czasem jednak, zamiast stopniowo zanikać, zaczął towarzyszyć ci przez większość dnia, tygodnia, wreszcie lat.

Do pierwszych sygnałów przewlekłego stresu należą frustracja i lekkie, choć powracające, zmęczenie. Drażniące jak krążący komar o północy, jednak możliwe do zniesienia. Starasz się nie zwracać uwagi na ból brzucha i napięty kark. Zmartwiony tym, co się dzieje, zaczynasz unikać dłuższej refleksji nad własnym samopoczuciem i zdrowiem.

Dzieje się tak dużo, że nie masz czasu zapisać się do lekarza. Praca, prowadzenie domu, więcej pracy. Utwierdzasz się w przekonaniu, że wszyscy mają tak samo, a może nawet gorzej. Ciebie tylko co kilka dni boli głowa, więc całkiem naturalne wydaje się przekonanie: kogo dziś nie boli głowa w czasach przebodźcowania? Organizm pracuje na najwyższych obrotach, a ty przyzwyczaiłeś się do życia w ciągłej gotowości, nawet jeśli nie pamiętasz już, na co właściwie miałbyś być przygotowany.

Napięte mięśnie są obecnie twoją codziennością, zauważasz je dopiero wtedy, gdy na chwilę przestają boleć. Pojawiająca się myśl: „chyba potrzebuję pomocy” zostaje szybko zagłuszona przez inne. Omijasz je tak sprawnie, jak kontakt z ludźmi, którzy coraz bardziej zaczynają cię denerwować — swoimi poradami, uwagami i wymaganiami. Słyszysz od nich, że wyglądasz na zmęczonego i może warto byłoby znaleźć czas na sen. „Szkoda czasu, są ważniejsze rzeczy do zrobienia”. I biegniesz — może i po parku, sprawiając wrażenie prowadzenia zdrowego stylu życia — między piątą kawą, elektrolitami, trzecim papierosem i brakiem śniadania. Papierosa może zastąpić siłownia, szafka pełna słodyczy albo cotygodniowa impreza kończąca się używkami.

Tymczasem lekkie zdenerwowanie od dawna jest już daleko za tobą. Powracające bóle głowy odbierają jasność myślenia. Zauważasz, że w roztargnieniu mylisz dni, sypiesz sól do herbaty, zapominasz zapłacić rachunki. Jedzenie przestaje smakować, nawet nie masz ochoty jeść. Ostatniej nocy obudziłeś się zlany zimnym potem, z kołatającym sercem i ściskiem w gardle. Masz dość. Nie rozumiesz, jak znalazłeś się w obecnym miejscu — wyczerpany, obojętny na własną przyszłość, zmuszający się do wstania z łóżka.

Nie ma jednego sposobu przeżywania przewlekłego stresu. Może objawiać się utratą zainteresowania dotychczasowym życiem, szybkim przechodzeniem między płaczem a krzykiem czy silnym pobudzeniem uniemożliwiającym odpoczynek. Charakterystyczna staje się trudność w podejmowaniu decyzji — są one albo odwlekane w czasie, albo przeciwnie, podejmowane zbyt szybko. Zachowanie osoby żyjącej w przewlekłym stresie może z perspektywy otoczenia wyglądać chaotycznie, czasem wręcz ocierać się o ryzyko. Człowiek zmęczony psychicznie nie szuka jednak kolejnych powodów do stresu. Szuka ulgi.

Wiele osób nie rozpoznaje przewlekłego stresu, bo nie doświadcza spektakularnych ataków paniki czy załamań. Zamiast tego pojawia się powolne zużywanie energii. Coraz mniej cierpliwości. Coraz mniej przestrzeni na spontaniczność. Dlatego tak ważne jest zauważenie momentu, w którym napięcie zamiast znikać, zostaje na dłużej. Organizm zwykle wysyła sygnały wcześniej, zanim całkowicie odmówi współpracy.

Tagi

strespsychosomatykalękwypaleniezdrowie psychicznekortyzol

O autorze

Magdalena Wojtachnio

mgrMagdalena Wojtachnio

Psycholog, interwentka kryzysowa, psychoterapeutka psychodynamiczna (w trakcie szkolenia)

Psycholog, interwentka kryzysowa oraz psychoterapeutka psychodynamiczna w trakcie profesjonalnego szkolenia. Od ponad trzech lat udziela wsparcia psychologicznego osobom dorosłym w najtrudniejszych momentach życia.

Inne artykuły mgr Magdalena Wojtachnio